Słowo na niedzielę: Charles Baudelaire

niedziela, 17 lipca 2011 | Komentarze zostały wyłączone.

«— Mój śliczny piesku, mój dobry piesku, moja kochana psinko, chodź no tu powąchać te wyborne perfumy kupione u najlepszego perfumiarza w mieście.»
I pies, merdając ogonem, co jak słyszałem, jest u tych poczciwych stworzeń odpowiednikiem śmiechu i uśmiechu, podchodzi i wilgotnym nosem dotyka z zaciekawieniem otwartego flakonu; potem cofa się w nagłym strachu i szczeka na mnie z wyrzutem.
«— Ach, ty nikczemny psie, gdybym ci był przyniósł paczkę ekskrementów, wąchałbyś ją z rozkoszą, a może nawet i zeżarł. A więc i ty, niegodny towarzyszu mojego smutnego żywota, podobny jesteś publiczności: jej także zamiast subtelnych pachnideł, które tylko ją drażnią, należy zawsze podsuwać starannie dobrane paskudztwa.»

Charles Baudelaire, Pies i flakon, [w:] Paryski splin. Poematy prozą, przeł. L. Engelking, Wydawnictwo Klio, Łódź 1993, s. 25.

Teraz czytasz:

Słowo na niedzielę: Charles Baudelaire.

Szczegóły:

Komentarze zostały wyłączone.