10 zdań: Olgerd Dziechciarz, „Mniej niż zło”, Mamiko, Nowa Ruda 2011

czwartek, 1 września 2011 | Komentarze zostały wyłączone.

Najnowszy zbiór wierszy Olgerda Dziechciarza (ur. 1968) Mniej niż zło podzielił Autor na dwie części: Z myślenia oraz Sen(s)tencje.
Motywem przewodnim utworów z części pierwszej zdaje się być pustka w rozumieniu ontologicznym (por. wiersze Karp, Spacer). To pustka najwyższej wagi, nazywana i przygniatająca (por. Kropka, Confessio). Niemal każda próba przezwyciężenia, zapełnienia owej pustki kończy się fiaskiem — fiaskiem tym dotkliwszym, że skazującym na głęboko uświadomioną samotność, jak w wierszu Żal, gdzie czytamy: włosy będą rosły/ paznokcie będą rosły/ będziemy rośli w nieskończoność// i nikt nie będzie nas podziwiać. Podobną rolę w tomiku spełnia motyw wody, który można interpretować jako „zagęszczoną” pustkę, w której niezwykle trudno „walczyć o oddech” (por. wspomniany już wiersz Karp, a także Za, Zdrada). Dziechciarz, starając się w sposób niezwykle subtelny dotykać spraw najważniejszych i ostatecznych (por. Oddzielenie), ukazuje człowieka skazanego na życie, na które nie ma wpływu (por. Skaczemy); człowieka, który może co najwyżej zapakować strach/ i czekać nadejścia puenty (Porządkowanie) lub w pełni świadomie do tej puenty dążyć (por. ***, uchylone drzwi na balkon…).
Nieco słabiej prezentuje się druga część tomiku pt. Sen(s)tencje, niekiedy sprawiająca wrażenie zbioru przypadkowych, niewykorzystanych w innych wierszach wersów, których Autor najwyraźniej nie chciał zgubić, choć i tutaj zdarzają się, jak na sentencje przystało, myśli niezwykle celne i błyskotliwe, jak chociażby żadna chwila nie jest warta/ żeby o niej myśleć w nieskończoność, albo zło jest konieczne inaczej cierpielibyśmy od dobra, lub też sami sobie jesteśmy winni — a odsetki rosną! i jeszcze kilka innych zgrabnie okraszonych ironią i czarnym humorem. 
O sile rażenia najnowszego zbioru olkuskiego poety stanowi przede wszystkim minimalizm zawartych tu wierszy, które zdają się być jedynie sugestią, pretekstem, mającym skłonić do refleksji. Zabieg ten sprawia, że czytelnik przestaje być jedynie biernym odbiorcą, a staje się niemal współautorem, który niejako dopisuje interpretowane/ sugerowane treści, wzbogacając je swoim „Ja”. Dziechciarz znakomicie realizuje przybosiową zasadę minimum słów, maksimum treści. Wiersze z Mniej niż zło są otwarte na czytelnika, na indywidualne odczytania. Są jak lustra, przed którymi stawia nas Autor i zmusza do przejrzenia się, do szczerej rozmowy z samym sobą.

[prwdr.: „Topos”, nr 5/2011, s. 186.]

Teraz czytasz:

10 zdań: Olgerd Dziechciarz, „Mniej niż zło”, Mamiko, Nowa Ruda 2011.

Szczegóły:

Komentarze zostały wyłączone.