10 zdań: Teresa Radziewicz, „Samosiejki”, Biblioteka Galerii Literackiej przy GSW BWA w Olkuszu, Biblioteka „Frazy”, Olkusz 2011

poniedziałek, 28 maja 2012 | Komentarze zostały wyłączone.

Teresa Radziewicz już w chwili debiutu dała się poznać czytelnikom z bardzo dobrej strony. Jej debiutancka książka poetycka została uhonorowana w 2009 r. nagrodą im. W. Kazaneckiego, a najnowsze dzieło podlaskiej poetki, Samosiejki, również uzyskało nominację do tej nagrody.
Lewą stronę (2009) i Samosiejki rozdziela tomik Sonia zmienia imię (2011), w którym Radziewicz posłużyła się liryką maski. Najwyraźniej zabieg ten spodobał się poetce na tyle, że zdecydowała się go kontynuować: Sonia zmieniła imię na Hanna. Jest to jednak jedna z niewielu rzeczy, która te tomiki łączy (choć zawarte w nich wiersze musiały powstawać niemal równolegle), Samosiejki bowiem w sposobie obrazowania bliższe wydają się być debiutanckiej książce, aniżeli tomikowi wydanemu przez łódzką Kwadraturę.
Radziewicz pozwala nam podglądać Hannę przez cały rok podczas codziennej krzątaniny: zagniatania ciasta, pikowania poziomek, parzenia herbaty. Wszystkie te czynności stają się najczęściej punktem wyjścia do podzielenia się niepokojem (jak choćby w utworach Rzecz o jaskółczych gniazdach, Wiersz o wracaniu), zachwytem (patrz: Lista cudów Hanny), głęboko uświadomioną samotnością (patrz: Hanna odkrywa w sobie dziecko), nieuniknioną kolejnością następujących po sobie zdarzeń, którym trzeba się poddać (motyw pór roku z ich rytmem przekładającym się na obowiązki Hanny) i wieloma innymi, pozornie banalnymi sprawami, które składają się na naszą codzienność, budują nasze życie.
Samosiejki to także książka o odkrywaniu siebie, byciu osobną, ale jednak częścią natury, w której każdy ma swoje miejsce i swoją rolę (patrz: Mężczyzna buduje dom, gdzie czytamy: „Matka nosi dziecko, ofiaruje czas, / uczy się, jak nie być dla siebie”) i swój czas wpisany w koło, jak w wierszu Sny — pieśń piąta: „Jestem // ziemią, porasta mnie nowe, kiełkuje, / zapuszcza korzenie. Martwe staje się żywe, / żywe umiera. Od urodzin jednam się ze śmiercią, / poprzez ciało pędzę ku sobie, // coraz prędzej”. Hanna jest ziemią, a ziemia w swoich cyklach, jest zawsze gotowa na nowe (por. zamykający tomik wiersz Wiatr).
O czym zatem mówi nam Hanna? „Hanna chce powiedzieć, że wzrusza ją / świat” (Piąstka). I tak właśnie czytam tę książkę: to niezwykle subtelna i liryczna podróż przez wzruszenia nad codziennością, nad światem pełnym „małych cudów”, a Hanna, będąc częścią tego świata, również jest jednym z nich.

[prwdr.: „Topos”, nr 3/2012, s. 200]

Teraz czytasz:

10 zdań: Teresa Radziewicz, „Samosiejki”, Biblioteka Galerii Literackiej przy GSW BWA w Olkuszu, Biblioteka „Frazy”, Olkusz 2011.

Szczegóły:

Komentarze zostały wyłączone.