10 zdań: Jerzy Kałwak, „Wiersze z mułu, z pyłu, z powietrza”, Prymasowskie Wydawnictwo Gaudentium, Gniezno 2010

środa, 22 sierpnia 2012 | Komentarze zostały wyłączone.

Najnowszy zbiór wierszy Jerzego Kałwaka (ur. 1956) zaczyna się bardzo obiecująco: „tyle z nas zostało mulistej substancji / że ulepić da się / krótki wiersz o przemijaniu („introdukcja”). Po chwili jednak — w tym samym utworze — autor dodaje: „wiersze o przemijaniu tracą formę / w poszukiwaniu czytelnika”.
Wbrew powyższemu cytatowi to właśnie forma tych wierszy zwraca uwagę w pierwszej kolejności. Każdy tekst kończy pisana kursywą strofa. Interesujący zabieg, który wyróżnia graficznie puentę (czy, jak chce Krzysztof Szymoniak, antypuentę), mający na celu „wytrącenie” czytelnika z lektury, czy też odwrócenie porządku wiersza, sprawdza się w kilku miejscach znakomicie (por. utwory o incipitach powiedział tomczyk…, jak to miło…, garsonki i apaszki w nowym jorku…), w większości jednak swojej roli nie spełnia, pozostając prostym dopowiedzeniem często wyróżnionym graficznie jedynie po to, by zachować spójność z kilkoma wierszami, w których faktycznie semantycznie się broni.
Dużo w tym tomiku polityki. Podmiot liryczny, zapewne porte-parole autora, ma sprecyzowane poglądy. Wartościuje i ocenia, piętnując miejscami nasze narodowe przywary, jak choćby w wierszu ***, młodzi ludzie…, którzy „w końcu i tak pobiją się o to / kto donosił ruskim i na ube”. Jednak w dużej mierze podczas lektury tego typu wierszy, pisanych najczęściej zupełnie niepoetyckim, niemal publicystycznym językiem, nasuwa się pytanie o zasadność wykorzystania poezji jako trybuny politycznej — tym bardziej w takiej dawce. Każdy kto sięgnie po Wiersze z mułu, z pyłu, z powietrza będzie musiał odpowiedzieć sobie na nie sam.
Zdecydowanie najjaśniejszym punktem tego zbioru pozostaje dla mnie wiersz ***, sławomir mrożek przeniósł się do nicei…, gdzie autor, puentując celnie i zaskakująco, udowadnia, że jest obserwatorem uważnym, niepozbawionym gorzkiego, sarkastycznego  poczucia humoru: „gdy ktoś zapyta kim jesteś / odpowiedz mu po polsku / jestem norwegiem”.
Poezja Kałwaka „zmuszana jest / do stawiania pytań absurdalnych / w odpowiedzi / na absurdalne milczenie” i choć wielu może irytować jej prozatorskie zacięcie czy przymuszanie do konkretu, to z pewnością „nie widać po niej zmęczenia / lekcjami języków obcych (por. „epilog”).

[prwdr.: „Topos”, nr 4/2012, s. 192]

Teraz czytasz:

10 zdań: Jerzy Kałwak, „Wiersze z mułu, z pyłu, z powietrza”, Prymasowskie Wydawnictwo Gaudentium, Gniezno 2010.

Szczegóły:

Komentarze zostały wyłączone.