10 zdań: Wojciech Kulling, „Krzesełko Goulda. Wybór wierszy z lat 1995-2010”, Sopot 2011

środa, 22 sierpnia 2012 | Komentarze zostały wyłączone.

Gdybym miał określić jednym zdaniem wiersze z tomu Krzesełko Goulda Wojciecha Kullinga (ur. 1972), powiedziałbym, że są to utwory, które nie roszczą sobie do niczego pretensji. Wyciszone, wsłuchane w siebie, pytają: „Jaka nieodgadniona miłość / Zgina nogę w kolanie / Pozwala rosnąć paznokciowi / Unosić brew / Zgrzytać zębami” (Melodia powróci).
Przy tak subtelnym sposobie patrzenia na otaczający świat należy być niesłychanie ostrożnym, by nie popaść w banał i choć Kulling bardzo się stara, nie zawsze mu się to udaje. Nie udało się np. w wierszach Dwa jabłka na drogę, Odkrycie (szczęśliwie uratowane przez dość oczywistą, ale jednak ładnie skonstruowaną puentę), czy w Rozmowie erotycznej, gdzie przy „blasku świec” podmiot liryczny „mówi oczami”. Szczęśliwie dla czytelników udało się natomiast w kilku innych miejscach.
Im dalej jest Kulling od przepracowanych na wszystkie możliwe sposoby przez naszą lirykę „papierowych” sztukaterii, tym bardziej jest wiarygodny jako poeta. Za przykład niech posłuży tutaj wiersz Vixit, gdzie autor wprowadza nas do hospicjum św. Józefa, budując nastrój w sposób niepoetycki, niemal reporterski, a jednak poruszający. „Samotność konającego przeraża mnie” — pisze, puentując nieco dalej: „Pan Romek — zodiakalny skorpion / Którego chwycił rak / Uśmiecha się do mnie przez szybę / Ciągle szczęśliwy że zdążył mnie jeszcze / Ograć w tysiąca”.
Warto także zwrócić uwagę na wiersze Bliskie, obce, moje (z pięknym opisem modlitwy: „Najbardziej bliskie są mi ręce / Gdy przychodzą co wieczór do siebie”), Lekcja śpiewu (ze świetną puentą: „Wchodzę cały w przebaczenie / Którego nie znam / i zrozumieć nie mogę”), Z kuchni (część II), czy wspomniany już wiersz Melodia powróci. Zdecydowanie wyróżniają się one na tle pozostałych, w których „metafory stoją za komodą i trzęsą się z zimna” (por. Pierwszemu z brzegu poecie-buntownikowi).
Nie wiem, czy komponując Krzesełko Goulda Kulling posłużył się baudelaire’owską zasadą, by wiersze dobre otoczyć słabszymi po to, by te dobre wydały się jeszcze lepsze, mam jednak wrażenie, że jak na wybór wierszy tych dobrych jest jednak trochę za mało.

[prwdr.: „Topos”, nr 4/2012, s. 193]

Teraz czytasz:

10 zdań: Wojciech Kulling, „Krzesełko Goulda. Wybór wierszy z lat 1995-2010”, Sopot 2011.

Szczegóły:

Komentarze zostały wyłączone.