10 zdań: Piotr Grobliński, „Inne sprawy dla reportera”, Wydawnictwo Kusiński, Łódź 2012

piątek, 21 czerwca 2013 | Komentarze zostały wyłączone.

Nowy tomik Piotra Groblińskiego (ur. 1966) to konsekwentna i zwarta kompozycyjnie propozycja poetycka. Otwierający książkę wiersz ***, nasze życie jest obliczone… porządkuje dalszą lekturę, wyznacza kolejne, wyodrębnione graficznie, części książki, których osią jest obserwacja życia na jego poszczególnych etapach: dzieciństwa, dorastania, dorosłości i starości. Obserwacja — dodajmy — uważna, miejscami niemal faktycznie reporterska.
Owa „reporterskość”, tak dzisiaj modna i przesadnie praktykowana we współczesnej poezji, nie jest na szczęście dla Groblińskiego celem samym w sobie, a jedynie pretekstem do wyodrębnienia z prozaicznej rzeczywistości poetyckiego pierwiastka (np. piękne porównanie starzejącej się matki i jej dorastającej córki do zrównania dnia z nocą w wierszu ***, te dwie kobiety naprzeciw mnie…). Wyodrębnienie to, często w charakterze puenty, zatrzymuje i zmusza do ponownej lektury wiersza już w nieco innym kontekście. Dzieje się tak chociażby w jednym ze „sportowych” utworów pt. „rysy, szczeliny pęknięcia”, gdzie czytamy: „nie ma już kibiców na stadionie światła / i wszystkie mecze piękno / rozgrywa na wyjeździe”.
Myślę, że jednym z słów-kluczy tej książki jest właśnie „światło”. Drugim mogłoby być „widzenie”, ale jeśli przywołać na pomoc fizykę, wg której nie widzimy obiektów, a jedynie odbite od nich światło, pomiędzy widzeniem a światłem możemy także i tutaj postawić znak równości.
Większość z zawartych w Innych sprawach dla reportera wierszy żyje własnym, wewnętrznym życiem. W tych pozornie prostych tekstach dzieje się wiele. Podczas lektury trafimy na interesujące, semantycznie uzasadnione przerzutnie (por. wiersze ***, wciągnęliśmy na maszt sztandar pogrzebu…, ***, więc przez okna wszystkich religii…), brawurowe zabawy (zob. „repetitio est mater studiorum”), czy ironiczne, miejscami uszczypliwe patrzenie na banały, którymi epatują nas na co dzień media (zob. wiersz „prognoza” rozpoczynający się słowami: „jutro prawie cały kraj znajdzie się… / zmiana kanału i radość / że nasz kraj się znajdzie choć szkoda / że nie cały”).
Mimo kilku słabszych momentów (np. ***, kret pod grządką ogórków…, „owszem i wobec”), Grobliński udowadnia swoją książką, że można robić swoje zupełnie nie przejmując się literackimi modami. Nie są to może wiersze efektowne, które momentalnie złowią czytelnika na błystkę, ale nie o to, zdaje się, autorowi chodziło. Trzeba dać tym wierszom szansę, wejść w świat przedstawiony na prawach ustanowionych przez poetę, a wtedy otworzą się przed nami, ukazując swoją drugą, prawdziwą twarz, subtelnie ukrytą pod powierzchnią, którą widać na pierwszy rzut oka, a która ostatecznie okazuje się profesjonalnie zrobionym makijażem.

[prwdr.: „Topos”, nr 3/2013, s. 163]

Teraz czytasz:

10 zdań: Piotr Grobliński, „Inne sprawy dla reportera”, Wydawnictwo Kusiński, Łódź 2012.

Szczegóły:

Komentarze zostały wyłączone.