Słowo na niedzielę: Zbigniew Herbert

niedziela, 28 lipca 2013 | Komentarze: 0

Jasna dziewczyna pochyliła się nad wierszem. Ostrym jak lancet ołówkiem przenosi na białą kartkę słowa i zamienia je na kreski, akcenty, cezury. Lament poległego poety wygląda teraz jak salamandra objedzona przez mrówki.
Kiedy nieśliśmy go pod ostrzałem, wierzyłem, że jego ciepłe jeszcze ciało zmartwychwstanie w słowie. Teraz, kiedy widzę śmierć słów, wiem, że nie ma granicy rozkładu. Pozostaną po nas w czarnej ziemi rozrzucone głoski. Akcenty nad nicością i prochem.

Zbigniew Herbert, Epizod w bibliotece, [w:] Wiersze wybrane, Wydawnictwo a5, Kraków 2004, s. 81.

Teraz czytasz:

Słowo na niedzielę: Zbigniew Herbert.

Szczegóły:

Zostaw komentarz...