Nienachalny bohater drugiego planu

czwartek, 16 stycznia 2014 | Komentarze: 0

W połowie grudnia ubiegłego roku Olgerd Dziechciarz poprosił mnie o napisanie kilku słów o poezji Łukasza Jarosza, laureata Nagrody im. Wisławy Szymborskiej, do przygotowywanego wówczas kolejnego numeru Kwartalnika Powiatu Olkuskiego. Zgodziłem się oczywiście od razu, ponieważ wiersze Jarosza towarzyszą mi już od kilku ładnych lat i wciąż pozostają mi niezwykle bliskie. Z tym większą radością, jak można się domyślać, przyjąłem wiadomość, że to właśnie Łukasz Jarosz został jednym z laureatów pierwszej edycji tej prestiżowej nagrody.
Zanim autor Pełnej krwi otrzymał tę nagrodę miałem przyjemność przeprowadzić z nim rozmowę, która w przyszłym miesiącu ma się ukazać na łamach Kwartalnika Artystyczno-Literackeigo „Arterie” w prowadzonym przeze mnie cyklu Jeszcze zdarzają się wiersze. Już teraz zapraszam do lektury tego wywiadu, który nosić będzie tytuł Dekorowanie ciemności.
Tymczasem jest mi bardzo miło, że mogę dołożyć kilka skromnych słów do opinii m.in. Miłosza Biedrzyckiego, Marka K. E. Baczewskiego, Sławomira Elsnera, Romana Honeta, Krzysztofa Kleszcza, czy Karola Maliszewskiego. Oto one:

Łukasza Jarosza czytam regularnie od 2007 roku, kiedy po raz pierwszy zetknąłem się z jego twórczością. Było to za sprawą wydanego nakładem Biura Literackiego znakomitego tomiku pt. Biały tydzień. Wiersze z tego zbioru, dokładnie tak jak opisał to poeta w  „Wędrowcach”, jednym z tekstów zamieszczonych w tej książce, „weszły we mnie i już nie powróciły”. Rozgościły się i są ze mną do dziś.
Dlaczego od kilku lat pozostaję wierny poezji Jarosza? Każda kolejna książka podkreśla odrębność tej poetyki na tle „modnych” obecnie, często „hałaśliwych” dykcji. Nie znajdziemy tutaj zbędnych poetyckich sztuczek, mydlenia oczu czytelnikowi czy zaciemniania sensów. Jarosz jest poetą, który ma odwagę mówić wprost i to właśnie sprawia, że jego wiersze są — co wielokrotnie podkreślał Roman Honet — niezwykle wiarygodne. Szczerość, komunikatywność i wysokiej próby autentyczność są dla mnie cechami dystynktywnymi jego poetyki i stanowią o jej sile.
Jednak tym, co mnie osobiście w tej poezji uwodzi najbardziej, jest „dwudzielność” planów, na których dzieje się większość wierszy olkuskiego poety. Z jednej strony to ściszony, przefiltrowany przez jaroszową wrażliwość, opis wrażenia czy sytuacji, z drugiej — subtelne podniesienie doświadczenia o poziom wyżej, nadania mu rangi uniwersalnej, często metafizycznej. Metafizyka — jak się okazuje, nienachalny bohater drugiego planu — po wnikliwej lekturze zaczyna w tej twórczości odgrywać pierwsze skrzypce. I skrzypce te brzmią nad wyraz czysto.

[prwdr.: „Kwartalnik Powiatu Olkuskiego” nr 4/2013, s. 9-10]

Teraz czytasz:

Nienachalny bohater drugiego planu.

Szczegóły:

Zostaw komentarz...