Słowo na niedzielę: Sándor Márai

niedziela, 16 marca 2014 | Komentarze: 0

Jesteśmy w cztery oczy. Zbędne jest pomiędzy nami mnożenie słów. Ocena świata jest dla nas obojętna. Świat zna „wielkich” i „małych” pisarzy, zna pisarzy dobrych i zabawnych, wzniosłych i nudnych. My znamy tylko jedną rangę, rangę pisarza. Albo ktoś jest pisarzem, albo nim nie jest. Tyle naszej rangi. Reszta to tylko piękne słówka, bujdy i rymowane trociny (...).
Tylko dyletanci starannie i bezbłędnie piszą majstersztyki. Pisarz, ten prawdziwy, rozlewa się tak jak dzikie rzeki w Ameryce Południowej: ten prąd niesie ze sobą także wiele gratów i śmieci, dachy domów, zwłoki niedźwiedzia, tratwy z nagimi ludźmi i wgniecione blaszane naczynia. Chodzi o całość, a całość jest zawsze bezkształtna. Ja już zaczynam wierzyć, że człowiek może w swoim życiu pisać tak całkowicie, prawdziwie i idealnie co najwyżej linijki.

Sándor Márai, Magia, [w:] Magia, przeł. I. Markiewicz, Czytelnik, Warszawa 2008, s. 295.

Teraz czytasz:

Słowo na niedzielę: Sándor Márai.

Szczegóły:

Zostaw komentarz...