Słowo na niedzielę: Piotr Sommer

niedziela, 31 stycznia 2016 | Komentarze: 2

Myślę, że poezja bierze się w zasadzie z dźwięków, z brzmień postawionych obok siebie słów, i z brzmień słów stojących od siebie nieco dalej — z muzyki różnorodnych intonacji, co się jak gdyby nie chce zmieścić w obrębie jednostek, które narzuca jej syntaksa. Melodia mowy jest zawsze jakoś bogatsza niż wzorzec zdania, w którym język chce ją zamknąć. Jeżeli człowiek usłyszy czasem jej początek, matryca składni nagle melodii ulega, poddaje się jej, i człowiek też się jej poddaje, zapomina jakby o składni i swoich wobec niej obowiązkach. A zapominając, ośmiela ją, uelastycznia, udowadnia jej, że może być pojemniejsza niż bodaj sama gotowa była sądzić. No i — strach powiedzieć — jeśli go tylko ucho nie zwiedzie ani nie zawiedzie, ma szansę doprowadzić kompozycję do sławnego końca, a czasem nawet — rany boskie! — poszerzyć zasób, czy może tylko liczbę kombinacji, tych melodyjnych sensów. Bo poezja, to taka muzyka do sensu, do rzeczy.

Piotr Sommer, Mówienie na zamówienie, [w:] Smak detalu, WBPiCAK, Poznań 2015, s. 166-167.

Teraz czytasz:

Słowo na niedzielę: Piotr Sommer.

Szczegóły:

2 odpowiedzi do “Słowo na niedzielę: Piotr Sommer”

Zostaw komentarz...