Słowo na niedzielę: Michel Houellebecq

niedziela, 6 marca 2016 | Komentarze: 0

Najbardziej lubię koniec grudnia, kiedy ciemno robi się o czwartej. Mogę włożyć pidżamę, łyknąć środek nasenny, położyć się do łóżka z butelką wina i książką. Tak właśnie żyję od lat. Słońce wstaje o dziewiątej; zanim człowiek się umyje i wypije parę kaw, robi się południe i trzeba przetrwać już tylko cztery godziny, co zazwyczaj udaje mi się w miarę bezboleśnie. Ale wiosna jest nie do zniesienia, niekończące się cudowne zachody słońca, jak w jakieś pieprzonej operze, wciąż nowe kolory, nowe blaski; raz postanowiłem zostać tu przez całą wiosnę i lato; myślałem, że umrę, co wieczór byłem na skraju samobójstwa, przez ten zmrok, który godzinami nie chciał zapaść.

Michel Houellebecq, Mapa i terytorium, przeł. Beata Geppert, W.A.B., Warszawa 2011.

Teraz czytasz:

Słowo na niedzielę: Michel Houellebecq.

Szczegóły:

Zostaw komentarz...