Słowo na niedzielę: Thomas Bernhard

niedziela, 16 lipca 2017 | Komentarze: 0

W ogóle, jak zawsze dzieci z takich, jak to się mówi, odciętych od świata okolic, już bardzo wcześnie konfrontowani byliśmy z samobójstwem, permanentna w takich okolicach nieszczęśliwość jednostek, a tym samym ogółu, prowadziła tylko w najbliższym naszym otoczeniu do dziesiątków samobójstw rocznie, również z powodu przygnębiającej pogody na pogórzu alpejskim, tutaj wszyscy cały czas mieli samobójcze skłonności, ponieważ zawsze sądzili, że zniszczy ich fakt, iż w żaden sposób nie mogą zmienić swego miejsca zamieszkania, wszyscy świadomi byli tego upośledzenia przez sam fakt, że urodzili się w tym krajobrazie (...). Nawet takiemu człowiekowi, który przecież, jak się wydaje, ma wszelkie możliwości, powiedziałem, też nie udaje się uporać z faktem, że przyszedł na świat z wrodzoną dożywotnią depresyjną kondycją, tak cielesną, jak i duchową, właśnie u takiego człowieka powszechna nieszczęśliwość urzeczywistnia się najstraszliwiej w świecie w najbardziej skoncentrowanej formie, wszakże błędem byłoby w kimś takim jak Roithamer widzieć zawsze tylko nieszczęśliwego człowieka, żaden człowiek nie jest wyłącznie nieszczęśliwy, a szczególnie nie człowiek taki jak Roithamer, który, obdarzony wszelkimi możliwymi uzdolnieniami umysłu, cały czas jest przecież zdolny sprawować kontrolę nad własnym umysłem i ciałem, dlatego też człowiekowi takiemu jak Roithamer w każdym względzie dane jest znaleźć się na każdym możliwym szczycie, także na  szczycie nieszczęścia, powiedziałem Höllerowi, ale oczywiście także najwyższego szczęścia, u Roithamera bowiem, jak u każdego człowieka, szczęście i nieszczęście niezmiennie się zmieniały, prowadził życie, w zgodzie z własną naturą, na spokojny albo niespokojny sposób, w rzeczywistości jednak zmierzając cały czas konsekwentnie do końca, a więc do śmierci, ponieważ u Roithamera zawsze wchodziło w grę tylko Najwyższe i Największe — że taki człowiek, z takimi zdolnościami, nie może wytrzymać życia tak długo jak inni, jest całkiem jasne. W naszych rodzinnych stronach samobójstwo, powiedziałem, to coś oczywistego, żaden wyjątek, dlatego naturalnie się o nim mówi. A kiedy dokładnie się przysłuchamy, to nie sposób przeoczyć owego zwyczaju wszystkich, którzy mieszkają w tym krajobrazie, a także, bo i to jest prawdą, zwyczaju wszystkich Austriaków, nieustannego mówienia o samobójstwie, i to zupełnie otwarcie, i trzeba przyznać, że wszyscy, co najmniej niemal nieprzerwanie, zajmują się samobójstwem, naturalnie nie wszyscy się zabijają, ale tę myśl, żeby się zabić, skończyć z sobą, idąc na skróty, wymazać się w najkrótszy możliwy sposób, ma w swojej głowie każdy, może sobie myśleć, co chce, a i tak naprawdę nie ma innej myśli w głowie. W gruncie rzeczy taki jest cały ten naród, nieustannie musi rozprawiać o samobójstwie, ale ustawicznie do niego nie dopuszczać, tak każda jednostka, jak i cały naród, powiedziałem, i w tym stanie znajduje się każda jednostka, nieustannie, i faktycznie jest to nieprzerwany stan męki, który jednakowoż staje się znośny dzięki wyraźnej tendencji do rozsądku u każdej jednostki, a więc i w całym narodzie. Ten narodowy talent, tak ja to nazywam, powiedziałem Höllerowi, do ustawicznej woli zabicia się, ale niezabijania się z powodu tendencji do rozsądku, i z tego powodu do opanowania tego stanu i przekształcenia go w stan opanowywanej męki na całe życie, posiada tylko ten naród i ci, którzy doń należą. To naród samobójców, należą do niego rekordy świata w samobójstwie, powiedziałem, choć zabija się tu zdecydowana mniejszość, nawet jeśli mieszka tutaj największy w świecie odsetek samobójców, powiedziałem. W tym kraju, w całym tym narodzie, myśli się zawsze tylko samobójczo, obojętnie gdzie, wszystko jedno, czy w wielkich, czy mniejszych miastach, czy na wsi, zasadniczą cechą wszystkich tych ludzi są nieprzerwane myśli samobójcze, największe szczęście upatrują w tym, żeby nieprzerwanie i bez najmniejszego powodu do irytacji ustawicznie myśleć o tym, że w każdej chwili można się zabić. To nasz sposób na równowagę w narodzie, myśleć wciąż, żeby się zabić, a przecież się nie zabijać, powiedziałem. Reszta świata naturalnie wszystkiego tego nie rozumie i, obojętnie, co o tym narodzie myśli i mówi, obojętnie, jak z tym narodem i każdą z tego narodu jednostką wciąż postępuje, wiecznie się myli.

Thomas Bernhard, Korekta, tłum. M. Kędzierski, Czytelnik, Warszawa 2013, s. 131-134.

Teraz czytasz:

Słowo na niedzielę: Thomas Bernhard.

Szczegóły:

Zostaw komentarz...